Producenci
PIERWSZY RAZ....... Z GADŻETAMI 0
Pierwszy raz....... z gadżetami

Pierwszy raz z gadżetami erotycznymi

 

Kobiety pamiętają. Serio. Jeśli spytać po latach mężczyznę o jego pierwszy seks powie zapewne, że było fajnie. Hmm. No i to chyba tyle. Kobieta natomiast bardzo często potrafi w odpowiedzi wspomnieć wiele różnych doznań, jakie były jej udziałem. Do tego pamięta co miała na sobie, jak pachniał partner i jaka była pogoda...

 

A my chcemy, by z pierwszego razu z naszymi produktami kobieta miała wspomnienia tylko miłe. Przyjemne. Cudowne. Rozkosznie.pl by było jednym słowem...

 

Przeprowadźmy więc może Was drogie panie przez ten pierwszy raz z akcesoriami erotycznymi. Powiemy co wybrać, na co zwrócić uwagę i jak zacząć by głośno skończyć.

 

By ślisko było

 

Zaczniemy od... żelu. Tak. Właśnie. Zanim weźmiecie w dłonie wibrator czy stymulator sięgnijcie po porcję żelu nawilżającego. Albo i dwie.

Dlaczego? Naturalne nawilżenie nie pojawia się przecież od razu, od pstryknięcia palcami (tak panowie – to też cenna uwaga dla was). Wymaga troszkę czasu, podniecenia, rozbudzenia się. Jeśli zaś używać będziecie akcesoriów bez udziału partnera, to odpada cała tak pyszna otoczka. Całowanie, głaskanie, pieszczenie skóry, dotyk w jakże czułych miejscach...

 

Mówiąc najprościej – szybciej przechodzicie do rzeczy, a ciało niekoniecznie może nadążyć. Trzeba mu więc pomóc. Lubrykant zapewni lepszy poślizg, bardziej płynną pracę akcesoriów erotycznych, palców. Sprawi, że łechtaczka i wagina będą lepiej odbierały te wszystkie miłe rzezy, które zaraz wam zaproponujemy.

 

Jaki wybrać żel?

Można pisać o tym długo i krótko. Napiszemy więc krótko. Jeśli używacie akcesoriów wykonanych z silikonu NIE korzystajcie z silikonowych środków nawilżających. Mogą uszkodzić powierzchnię. W tym przypadku sięgnijcie po lubrykanty wodne. We wszystkich pozostałych – jest to obojętne.

 

 

Przejdziemy wreszcie do rzeczy?

 

My tu gadu gadu o otoczce, a przecież czeka nas rozmowa o konkretach. A konkret jest taki, że łechtaczka uwielbia być pieszczoną. Na jej powierzchni kryje się niesamowite zbiegowisko zakończeń włókien nerwowych. Sięgają one w głąb ciała, stąd też chociaż niby pieszczota jest po powierzchni, to doznania odczuwane są wcale nie punktowo, a rozlewającymi się falami przyjemności, od której nieraz aż pulsuje cała okolica klitorisu.

 

Jeśli więc chcecie, by było wam po prostu miło, to pomizianie paluszkiem wystarczy. Ale przecież szukacie wrażeń, od których nogi uginają się w kolanach a z ust wydobywają niecenzuralne słowa. Tych właśnie dostarczają masażery łechtaczki. Jest ich multum, dosłownie. Różnią się kształtem, kolorem, materiałem. Pieszczą też na rozmaite sposoby.

 

Zanim więc wybierzecie swój pierwszy stymulator łechtaczki, spróbujcie cofnąć się do wszystkich przeżytych orgazmów i przypomnieć, które podobały się najbardziej. Na tej podstawie będzie prościej podjąć decyzję.

 

Materiał:

Na przykład masażery wykonane z tworzyw sztucznych (ABS) mają powierzchnię twardą. Nie uginającą się, nie pracującą. Ale za to najlepiej przenoszą wibracje, są one bardziej wyraziste niż w przypadku modeli silikonowych. Te z kolei są najbardziej popularne, bo wykończenie jest miękkie, powierzchnia milutka, aksamitna, bardzo neutralna. W większości przypadków będzie to najbezpieczniejszy wybór.

 

Zasilanie:

Modele ładowane przez USB czy sieciowo są zawsze droższe niż zasilane bateriami. Ale zwraca się to dość szybko, paluszki przecież też trzeba ładować/wymieniać. Na takim wbudowanym aku masażer pracuje średnio ponad godzinę. Wystarczy chyba, by zacząć i skończyć... Są też modele, pracujące po kilka godzin, więc jeśli macie większe potrzeby to znajdziecie coś odpowiedniego ;)

 

Kształt:

Te są przeróżne. Sugerujemy coś średniej wielkości. Nie maleństwo, nie olbrzyma. Ma dobrze leżeć w dłoni, wygodnie prowadzić się po ciele, mieć ergonomicznie rozmieszczone przyciski. Część modeli ma rozdwojoną końcówkę, która otacza łechtaczkę z obu stron i daje w ten sposób bardziej intensywne doznania. Większość jednak ma pojedynczy czubek. Zostańcie przy nich – ten pierwszy zakup ma być uniwersalny, pozwalający poznać możliwości akcesoriów erotycznych i reakcje swojego ciała na nie.

 

Sposób pracy:

Niektóre ze stymulatorów nie wibrują tylko naśladują seks oralny. Przesuwają się po łechtaczce, masują ją jak końcem języka, albo czarują seriami subtelnych uderzeń silikonowych wypustek. Inne, zwane wand albo różdżkami, z kolei uderzają serią wibracji o sile trzęsienia ziemi. Nic nie dorównuje intensywności ich pracy, szczególnie gdy zasilane są z sieci na 220V.... Z drugiej strony są też takie, które wcale nie dotykają. Serio. Nic a nic. Pobudzają łechtaczkę manipulując strumieniem powietrza i wywierając w ten sposób ciśnienie i nacisk na nią. Wg wielu pań – efekt WOW murowany. Kobiety w większości sięgają jednak po klasyczne masażery, czyli wibrujące. Tego też się trzymajcie. Pozostałe też są świetne, ale te klasyczne dają największe możliwości poznania tego, co was kręci. Są najbardziej wszechstronne.

 

 Zdjęcie masturbatora wand

Na czym stanęliśmy? Silikonowe, klasyczny kształt, ładowanie USB, wibrujące w różnych programach. Konkretniej? Nomi Tang Better Then Chocolate, Svakom EchoB Swish bsoft, Nalone Curve. Każdy z nich jest idealnym pomysłem na pierwszy masażer łechtaczki.

 

Jak głębokie są Twoje potrzeby?

 

Mimo niewątpliwej intensywności orgazmów łechtaczkowych większość pań nie odmawia sobie też przyjemności płynącej z penetracji. Sięgają więc, co oczywiste, po wibrator. Tu oczywiście też nie ma jednoznacznych wyborów, tak samo, jak nie ma jednakowych potrzeb. Nie będziemy zanudzać dokładnym omawianiem wszelkich możliwych opcji. To ma być pierwszy wibrator, więc pojedziemy znowu klasyką. Ponownie polecimy więc  modele ładowane na USB, silikonowe. Zatrzymamy się jednak przy kształcie, bo tu są trzy możliwe drogi. Każda z nich jest godna polecenia.

 

Wibratory ze stymulatorem łechtaczki:

Czyli z tak zwanym króliczkiem, wypustką pieszczącą klitoris. Dają jednocześnie możliwość pobudzenia w dwóch czułych miejscach. To może być strzał w dziesiątkę – kobiety zakochują się w tej mocy doznań. Mają jednak jedną wadę. Masażer łechtaczki jest tam na stałe. Będzie działał zawsze jednocześnie z penetracją. Niezbyt wygodnie używa się go też łącząc ze stymulacją łechtaczki palcami albo ustami partnera. Jeśli nie wiecie, czy na pewno się wam spodoba lepiej kupić coś w innym kształcie. Do tego zawsze możecie wrócić. Jesteśmy tu dla Was, nigdzie się nie wybieramy. Ba, nawet rabat przygotujemy na kolejne zakupy ;)

 

Jeśli jednak czujecie, że to będzie najlepszy wybór, to zwróćcie oczy na modele: The Rabbit Company The Classic Rabbit, bwild Classic, Happy Rabbit Slimline Curve Rabbit, Svakom Alice.

 

 Zdjęcie 3 wibratorów

Wibratory do punktu G:

Są z grubsza biorąc dwojakie. Jedne to wąskie trzony z wyraźną banieczką na szczycie. Wygięte, pobudzające jedynie punkt G, marginalnie ścianki pochwy. Drugi typ przypomina modele klasyczne, ale sam jego koniec jest ścięty albo spłaszczony, czasem rozszerzający się. Ich praca jest mocno ukierunkowana na dostarczenie do punktu G jak największej mocy wrażeń, ale zachowują przy tym standardowy kształt i wymiary. Te już nie pomijają niczego, po prostu na pewną część ciała zwracają większą uwagę. Często mają też osobny silnik w dolnej części, by wibracje były faktycznie mocno odczuwalne. To dobry wybór dla pań, które znają się ze swoim punktem G i wiedzą, że przyjmie on chętnie każdą porcję uwagi. Nie wszystkie kobiety jednak „czują” taką pieszczotę, więc też nie dla każdego będzie to optymalny wybór. Jeśli Wy „czujecie”, to sprawdźcie modele: PicoBong Moka G-Vibe, B Swish bgood Deluxe, Nomi Tang Getaway Wild, Svakom Amy.

 

Wibratory klasyczne:

Najbezpieczniejszy wybór, gdy szukacie pierwszego wibratora i nie macie wielu sprecyzowanych żądań. Coś, co sprawdzi się u każdej kobiety i pozwoli przeżywać moc rozkoszy. Forma takich wibratorów pozwala bez problemu na użycie ich najpierw do stymulacji łechtaczki a później do penetracji. Albo odwrotnie. Co wolicie. Są uniwersalne, najbardziej wszechstronne. Zazwyczaj są lekko wykrzywione – powodem jest chęć dopasowania do anatomii kobiety. Tam „w środku” także nie ma linii prostej, więc zakrzywienie wibratora dopasowuje się do niego i sprawia że używanie jest przyjemniejsze. Wibratory klasyczne pozwalają też na najpełniejsze możliwości wyboru siły i głębokości penetracji. Tu już nie ma wypustek, dodatkowych stymulatorów. Jest jedna, gładka zazwyczaj, forma, którą kobieca dłoń może kierować tam, gdzie najbardziej lubi. Albo męska, jeśli zechcecie używać wibratora wraz z partnerem. Tak, konkrety, wiemy. No to może: PicoBong Zizo, Mystim Elegant Eric, Pillow Talk Flirty Bullet?

 

Pomogliśmy? Mamy nadzieję. Jeśli nie to piszcie i dzwońcie – doradzimy, podpowiemy, rozwiejemy wątpliwości.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl